Król Wasyl I

Niewielu na świecie jest takich piłkarzy. I już nawet nie chodzi o odnoszone sukcesy. Charakter i to „coś” co go wyróżnia spośród tysiąca pozwoliło mu na końcu pięknej przygody z futbolem świętować mistrzostwo Anglii. Piękny sen nie mógł się lepiej skończyć. Brawa i ogromny szacunek! – MARCIN WASILEWSKI –

fot/Facebook.com

Ostatnio rzadko piszę o światowej piłce, ale dla Wasyla robię wyjątek. Należy się mu jak żadnemu innemu.
Piłkarsko ponad kreską przeciętności. Nigdy nie należał do najwyższej światowej półki defensorów, ale w środku stawki zawsze był. Klasyczny rzemieślnik, który w swojej karierze nie wystrzegł się błędów, czerwonych kartek, wtop. Mimo to zawsze jego osoba wzbudzała ogromne emocje. I mimo tego, że spokojnie ze swoim image mógłby znaleźć angaż w kontynuacji filmu „300”, zawsze były to i są emocje pozytywne.

KARIERA KLUBOWA

Zaczynał w Hutniku Kraków. W sezonie 2000/2001 związał się na dwa sezony ze Śląskiem Wrocław, gdzie w 51 ligowych meczach trafił 5 goli. Drużyna Wasyla spadła z ligi w sezonie 2001/2002, zajmując ostatecznie przedostatnie miejsce w grupie spadkowej.

Wasilewski w barwach Śląska

Dobra postawa obrońcy w barwach Śląska zaowocowała transferem do beniaminka ówczesnej Ekstraklasy Wisły Płock. Zespół miał mocarne plany, bowiem stał za nim potężny sponsor. Ostatecznie w pierwszym sezonie po powrocie do elity nowa drużyna Wasilewskiego zajęła dopiero 10 miejsce. Nasz bohater zanotował 24 mecze w lidze i 8 w Pucharze Polski (Wisła była finalistą tych rozgrywek) w których strzelił 1 gola. W ligowym meczu z Górnikiem Zabrze Wasylowi przytrafił się nawet gol samobójczy.

Kolejny sezon był lepszy dla Wisły (5 miejsce w lidze), ale Marcin grał mniej. We wszystkich rozgrywkach zagrał 24 razy, raz trafił do siatki.

w Wiśle Płock Wasy grał trzy sezony

Sezon 2004/2005 był ostatnim Wasilewskiego w Płocku. Piłkarz rozegrał 15 meczów w Idea Ekstraklasie, strzelił gola Lechowi, a we wszystkich meczach zobaczył… 7 żółtych kartek. Niezła średnia.

Po płockiej przygodzie przyszedł czas na Amicę Wronki. Zawodnik zdecydował się na przejście do drużyny z Wielkopolski, mimo iż w Wiśle mógłby liczyć na grę w Pucharze UEFA. Z Wasilewskim w składzie Amica wywalczyła 4 miejsce w lidze, a sam piłkarz rozegrał 24 mecze i strzelił – uwaga – 4 gole.

Wasyl w Lechu

Po fuzji Amiki z Lechem, obrońca stał się piłkarzem Kolejorza. Wyceniany wtedy na milion euro reprezentant Polski w Lechu grał tylko jesienią (14 meczów, 5 goli), po czym klub ze stolicy Wielkopolski sprzedał go do Anderlechtu Bruksela za 800 tys. euro.

Dla Anderlechtu transfer Wasilewskiego był strzałem w „10”. Polski obrońca bez kompleksów wkomponował się w drużynę ze stolicy Belgii i jeszcze w tym samym sezonie cieszył się z mistrzostwa tego kraju. Wasilewski miał niebagatelny wkład w mistrzostwo, bowiem rozegrał 14 meczów, w których Anderlecht przegrał tylko raz, a na dodatek dorzucił dwa trafienia. W Belgii od razu poznali nieustępliwość Wasyla, który aż 6 razy karany był żółtym kartonikiem.

Pobyt w Belgii to dla Marcina pasmo sukcesów. W 6 i pół sezonu zdobył 4 mistrzostwa kraju, Puchar Belgii i Superpuchar. Grał również w Lidze Mistrzów. W koszulce Anderlechtu wystąpił 194 razy, trafił 22 gole, notował 11 asyst.

w Anderlechcie Marcin spędził ponad 6 lat

Po wygaśnięciu umowy spekulowało się o powrocie 32 – letniego wtedy Wasilewskiego do Polski. Ten jednak związał się z klubem zaplecza angielskiej ekstraklasy – Leicester City…

W pierwszym sezonie na Wyspach, Wasyl był podstawowym obrońcą swojej nowej drużyny. Zagrał 31 razy, a po sezonie cieszył się z awansu do angielskiej elity.

W Premier League Wasilewski nie grał tyle co ligę niżej, ale i tak 25 meczów w barwach Leicester i gol strzelony Manchesterowi United mogą robić wrażenie. Klub Polaka utrzymał się w lidze…

Wreszcie nadszedł sezon 2015/2016. Ostatni rok obowiązywania kontraktu Wasyla z „Lisami”. Takiego scenariusza nie przewidział chyba nikt. Leicester wygrało ligę, zostawiając w tyle takie firmy jak Arsenal, Manchester United, City, Chelsea, Liverpool. I mimo że Wasilewski zagrał tylko w 3 spotkaniach, to tytułu mu nikt nie zabierze.

Być może Wasyl pożegna się po sezonie z Mistrzem Anglii, ale w pamięci kibiców pozostanie jeszcze na długie lata.

REPREZENTACJA

Marcin Wasilewski należy do Klubu Wybitnego Reprezentanta. Do tej pory z orzełkiem na piersi wystąpił 60 razy. 2 razy trafiał do siatki w meczach towarzyskich ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Andorą.

Debiut w kadrze zaliczył jako piłkarz Wisły Płock w meczu z Danią 20 listopada 2002 roku, przegranym przez Polskę 0:2 za kadencji Zbigniewa Bońka. W 76 minucie Waislewski zmienił Mariusza Kukiełkę.

Wasilewski w kadrze zagrał 60 razy

Obrońca dwukrotnie znalazł się w kadrze na Mistrzostwa Europy w 2008 roku w Austrii i Szwajcarii oraz w 2012 w Polsce i na Ukrainie. W meczach grupowych rozegrał wszystkie spotkania w pełnym wymiarze czasowym.

W latach 2004 – 2013 rozegrał 10 meczów w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata.
W eliminacjach Mistrzostw Europy zaliczył 12 spotkań w latach 2003 – 2007.
Do powyższego bilansu dorzucić należy 32 mecze towarzyskie w biało – czerwonych barwach.

Ostatni występ w kadrze Wasyl zaliczył 26 marca 2013 roku w wygranym 5:0 meczu z San Marino. Wasilewski po tym meczu był powoływany jeszcze do reprezentacji, ale na murawie się nie pojawił.

WOJOWNIK

Nadszedł ten moment, w którym przechodzę do najmniej przyjemnych chwil kariery Marcina Wasilewskiego. Na boisku zawsze zostawiał serce i uznawany był za wojownika…
30 sierpnia 2009 roku Anderlecht grał mecz ligowy przeciwko Standardowi Liege, W 27 minucie spotkania Axel Witsel brutalnie, wyprostowaną nogą sfaulował Marcina. Za swoje przewinienie Belg obejrzał czerwoną kartkę i został zawieszony na kilka miesięcy. Na stadionie zapanowała grobowa cisza. Wielki dramat Polaka… otwarte złamanie kości piszczelowej i strzałkowej.
bez komentarza…
Złamanie jest bardzo poważne. Przerwa w grze będzie długa – mówił po meczu Louis Kinnen lekarz Anderlechtu.
Mam nadzieję, że ta kontuzja to nie koniec jego kariery – ze łzami w oczach komentował Ariel Jacobs szkoleniowiec drużyny z Brukseli.

Wielu wieszczyło koniec kariery polskiego piłkarza. Inni twierdzili, że jeśli wróci do uprawiania sportu, to nigdy nie osiągnie poziomu sprzed kontuzji. Przerwa w grze miała trwać rok.

Kat Witsel Wasyla przeprosił. W 2011 roku piłkarze nawet spotkali się prywatnie i rozmawiali o całym zajściu. Polak przyjął przeprosiny.

Marcin się nie poddał. Choć leczenie było długie i ciężkie, to po ponad 8 miesiącach przerwy 8 maja 2010 roku w meczu z Sint – Truidense w 82 minucie pojawił się na boisku! Trybuny oszalały, a Wasilewski stał się żywą legendą. Dla kibiców popularnych „Fiołków” Polak jest bohaterem i wielkim idolem. W klubie ze stolicy Belgii jest tak bardzo szanowany, że mimo tego iż nie gra tam od kilku sezonów, to po zdobyciu przez Marcina Mistrzostwa Anglii… działacze Anderlechtu przez meczem z Oostende uhonorowały go za ten wyczyn! Warto obejrzeć poniższy  materiał video z tego wydarzenia.

Jak ważny dla drużyny jest Wasilewski pokazały spoty związane ze zdobyciem przez Leicester City Mistrzostwa Anglii. Mimo, że nasz zawodnik zagrał tylko 3 razy, to dla kibiców i zespołu jest równorzędnym zdobywcom tytułu, co podstawowi piłkarze tego zespołu. W kompilacjach na YouTube pojawia się Wasyl, na zdjęciach i filmach z imprez (choćby tej z domu Vardyego) wiedzie prym. Na szacunek trzeb sobie zasłużyć, a w Leicester Polaka nikomu przedstawiać nie trzeba. 
Ostatnio sporo zamieszania wywołała kwestia przyznania medalu za mistrzostwo Marcinowi. Po kilku dniach przeciągania się w opiniach przez futbolowych znawców wszystko podsumował na Instagramie sam zainteresowany. Nie muszę mieć medalu, by czuć się jak mistrz – napisał piłkarz, dołączając wymowne zdjęcie z pucharem.
fot/Instagram

To właśnie na portalach społecznościowych zobaczyć można jak ciepłym i rodzinnym człowiekiem jest Wasilewski. Do tego z ogromnym dystansem do siebie i otaczającego go świata. Właśnie tak to wszystko powinno wyglądać.

Marcin Wasilewski. Wielki człowiek, wielki piłkarz. PAN PIŁKARZ.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*