Trener Grassroots – historia prawdziwa

odprawa przed meczem

Pamiętacie post o kursie trenerskim Grassroots? No to teraz druga część tej historii. Amatorskie trenowanie w najniższych ligach w Polsce. Oczywiście należy tu rozgraniczyć prowadzenie seniorów od trenowania młodzieży, bo to dwie różne bajki. Ja skupiam się na tej pierwszej opcji.

Będę dużo czerpał z własnych doświadczeń trenerskich, ale także z długoletnich obserwacji innych szkoleniowców, z którymi miałem do czynienia jako zawodnik, działacz, czy po prostu kibic. Mam nadzieję, że post odda to, co chcę przekazać i unaoczni pewne nie do końca jasno przedstawiane kwestie. Zaczynamy!

Praca, czy hobby?

Swego czasu postulowałem na Twitterze o wprowadzenie do wymagań licencji UEFA PRO zapisu o wymogu stażu pracy starającego się o nią trenera w klubie ligi amatorskiej B lub A. Oczywiście było to w formie żartu, ale czy rzeczywiście trenerowi z ambicjami dobrze nie zrobiła by „szkoła życia” w B klasie? My jako zawodnicy, działacze, czy trenerzy znamy te realia. Ale sprawdźcie listę trenerów ubiegających się o najważniejszy dokument w karierze szkoleniowej. Czy ktoś z tych Pań i Panów miał okazję bawić się w piłkę niżej aniżeli IV liga? Wątpię 😉 A szkoda, bo kosztując pracy w niższych ligach, bardziej doceniliby to, co mają u siebie.

Czym kierują się osoby, ubiegające się o licencję, umożliwiającą trenowanie w klasach C, B, A? Ogólnie rzecz biorąc, trenerzy dzielą się na 3 grupy: trenerzy nauczyciele W-F, trenerzy byli zawodnicy i trenerzy pasjonaci. Reszta (jeśli taka jest) to mały procent ogółu.

Trenowanie jako praca

Ile zarabia trener w klasach B, A? Kwoty są bardzo zróżnicowane w zależności… No właśnie, od czego?

👉 renomy trenera – szkoleniowcy „z nazwiskiem” biorą więcej

👉 zakresu obowiązków – trenerzy pracujący tylko z seniorami biorą mniej, niż ci, którzy dodatkowo zajmują się jeszcze drużynami młodzieżowymi

👉 możliwościami zespołu – większy budżet = większa kasa na trenera

👉 innymi opcjami dla trenera – załatwienie pracy na etacie w zamian za prowadzenie zespołu lub inne profity pozasportowe

Ogólnie rzecz biorąc dolna granica wypłat dla coachów w klasie B i A zaczyna się od około 300-400 zł/msc, kończy nawet na kwotach zbliżonych do najniższej krajowej 💰 W ogromnej większości trener zatrudniony jest na umowę zlecenie lub umowę o dzieło. Zdarzają się sytuację, że kluby zatrudniają na 1/2 lub 1/4 etatu, ale to skrajne przypadki.
Kolejny podział dotyczy sposobu wypłat. W jednych klubach płaci się trenerowi za każdy miesiąc kalendarzowy, w innych wypłaty dotyczą tylko tych miesięcy, w których prowadzone są rozgrywki. Wedle indywidualnych ustaleń wypłata może być wypłacona z góry za cały okres umowy lub za każdy przepracowany miesiąc.

Trenowanie jako pasja

W kilku klubach znajdziemy na stanowisku trenerskim pozytywnych ludzi, którzy robią to z czystej pasji. Mogą nawet świadczyć wolontariat, byle by robić to, co lubią i co sprawia im przyjemność. Są to w pełni zaangażowani ludzie (nie twierdzę, że wyżej wymienieni nie są), którzy łakną wiedzy, często posiadają uprawnienia wyższe, aniżeli potrzeby ligi, w której pracują, sposób prowadzenia zespołu mają perfekcyjnie rozplanowany, a ich rola w zespole sięga dużo dalej, niż trenerska ławka. Niestety takie podejście nie zawsze się sprawdza w lidze, gdzie tak naprawdę niewiele można zaplanować i często liczy się improwizacja. Trzeba dokonywać szybkich analiz sytuacji, być elastycznym w kontakcie z piłkarzami i przede wszystkim należy „czuć szatnię”. Może to szybko zniechęcić takiego trenera i ochłodzić jego zapędy. Druga strona medalu to to, że zawodnicy często nie przepadają za tego typu osobowościami…

Czy można być dobrym trenerem bez pasji? Zdecydowanie nie. Być może się mylę, ale nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Piłkę trzeba lubić, ba, trzeba nią żyć! Zapaleniec, który prowadzi trening nie z obowiązku, ale dla przekazania wiedzy i rzeczywistych aspektów czysto sportowych, zarazi swoim entuzjazmem swoich piłkarzy. Zawodnicy szybko wyczują o co chodzi ich szkoleniowcowi i jeśli ktoś nie przykłada się do swoich obowiązków, podchodzi lekceważąco do tego co robi, czekając tylko na wypłatę, nie może liczyć na wysoką frekwencję na zajęciach i żyłowanie się swoich piłkarzy podczas meczu. Najlepszą puentą tej części posta będą słowa Jacka Walkiewicza – „Aby zapalać innych, samemu trzeba płonąć” 🔥

Trener vs Drużyna

Trener pójdzie za swoją drużyną w ogień, a ona nigdy się od niego nie odwróci. Pięknie to brzmi, ale nie zawsze jest tak kolorowo.

Osobiście mocno wierzę w te słowa i przedkładam je w swojej pracy. Tutaj należy rozgraniczyć piłkę amatorską od profesjonalnej grubą krechą. U nas na dole futbolowej hierarchii, gdzie nie liczą się pieniądze, ale bardziej stworzenie prawdziwego zespołu opartego na wzajemnym szacunku, trener musi być integralną częścią drużyny. Tam wyżej, trener pracuje na swoje nazwisko, na swoją premię, dziś jest tu, jutro będzie gdzie indziej, ale w naszych ligach wygląda to zupełnie inaczej.

Krytyka swojego zespołu poza szatnią praktycznie skreśla takiego gościa nie tylko w oczach zawodników, ale także najbliższego otoczenia. Jeśli trener w A klasie uważa się za osobę mogącą negatywnie wypowiadać się publicznie o postawie swojego zespołu, to raczej niech zostawi to wszystko i wyjedzie w Bieszczady. Oczywiście szatnia to co innego. Tutaj jak najbardziej mogą paść mocne, krytyczne słowa ⚡️ To naturalne i nawet w zasadnych sytuacjach wskazane. Za zamkniętymi drzwiami drużyna rozlicza się sama. Po ich otwarciu choćby zespół przegrał 0:15, trener musi stanąć na wysokości zadania i bronić swoich zawodników. Pamiętajmy, że my się tylko w piłkę bawimy. Krytykując chłopaków, którzy poświęcają swój czas i zdrowie dla drużyny, często grając od niedzieli do niedzieli, coach sam sobie strzela samobója.

Kolejną ważną kwestią jest odpowiedni kontakt trenera ze swoimi piłkarzami. Ze swojego doświadczenia wiem, że istnieje kilka modeli prowadzenia drużyny.

⚽️ „Pan” trener

Najczęściej to gość z zewnątrz, do którego na starcie piłkarze mają dystans. Taki stan może utrzymywać się przez cały okres współpracy. Czy to źle? Absolutnie! Jeśli taki trener robi dobrze to co powinien, przy okazji mając do dyspozycji zespół, który mu ufa i go szanuje, to wszystko jest na dobrej drodze do małych i dużych sukcesów.

⚽️ „Nasz” trener

Tutaj mowa o znanym piłkarzom szkoleniowcu. Może on trenować jedną drużynę latami, może wracać „gasić pożar” kiedy zajdzie taka potrzeba, jest stąd i zawsze trwa przy klubie. Taki trener zna na wskroś piłkarzy i oni także znają go z każdej strony. Taki układ ma plusy i minusy, ale tak jak w każdym przypadku także tutaj najważniejszy jest wzajemny szacunek i chęć współpracy z obu stron.

⚽️ Z trenerem na „ty”

Trzeci, najbardziej wymagający od dwóch stron układ, to trener kolega. Najczęściej jest to grający trener, który łączy stricte szkoleniowe obowiązki z tymi na boisku. Jedni piłkarze nie mają problemów z przejściem do porządku z sytuacją, kiedy ich dotychczasowy kumpel zmienia się w trenera, innym może się to niezbyt podobać z różnych względów. Relacje koleżeńskie mogą mieć dobry wpływ na „team spirit”, ale mogą całkowicie go rozłożyć. Duża rola takiego trenera w tym, aby odpowiednio ułożyć relacje ze swoimi podopiecznymi. Jasne zasady funkcjonowania takiego układu są wyznacznikiem dobrej i owocnej współpracy. Najważniejsza i zarazem najtrudniejsza do zaakceptowania przez zawodników zasada to: 👉 Jestem twoim kolegą na co dzień, ale na treningu i podczas meczu jestem twoim trenerem 👈

Trener psycholog

Obojętnie którym z wymienionych powyżej trenerów jesteś, zawsze musisz być dobrym psychologiem. Masz pod sobą kilkunastu, w najlepszym wypadku kilkudziesięciu zawodników, z których każdy jest inny, każdy myśli i czuje inaczej. Twoim zadaniem jest dotrzeć do każdego z nich. Masz każdemu przekazać to, co według Ciebie jest ważne, a dodatkowo z całego zlepku ludzi masz stworzyć kolektyw, który będzie współpracował ze sobą na boisku, a także poza nim. Pierwsza lepsza osoba z ulicy raczej sobie z tym zadaniem nie poradzi 😉

Na kursach uczą jak trenować, jak organizować czas pracy, troszkę jak prowadzić coaching, ale o tym, jak pod względem mentalnym „ulepić” drużynę już się nie dowiesz.

Motywacja

Trener motywator obroni się zawsze. Nawet jeśli ma słaby warsztat, to odpowiednią motywacją swoich piłkarzy może czynić cuda. Jeśli na odprawie przed meczem wszystkie oczy wpatrzone są w coacha, piłkarze przebierają nogami, aby jak najszybciej wyjść na boisko i podnieść z niego 3 punkty walcząc do upadłego, to jest to strzał w dziesiątkę 💪

Nie przesadzę jeśli napiszę, że w B, czy A klasie 2/3 meczów można wygrać „na ambicji”. Jeśli drużyna jest odpowiednio zmotywowana, zapierdziela od 1 do 90 minuty jeżdżąc na dupie, to choćby rywal był piłkarsko lepszy, wcale nie musi z nią wygrać. Dotyczy to w szczególności zespołu jako całości, ale także każdego piłkarza z osobna. Trzeba rozmawiać z zawodnikami, w odpowiedni sposób docierać do każdego, by najpierw wzniecić w nim „ogień”, a potem go stopniowo podsycać. Super, jeśli trener ma dodatkowo za sobą zawodnika motywatora, który jeszcze bardziej zatrzęsie szatnią. Takie połączenie to świetna sprawa w każdym zespole.

Wartości

Jeśli drużynę tworzy zlepek przypadkowych ludzi, to ciężko o jakikolwiek sukces (a cały czas mówię niekoniecznie o sukcesie w postaci awansów i pucharów, ale w naszej piłce przede wszystkim o utrzymanie fajnej, solidnej i zjednoczonej we wspólnych celach drużyny). Zespół trzeba budować na mocnych fundamentach tak sportowo, jak mentalnie. Każdy piłkarz bez wyjątku w dzisiejszych ciężkich dla amatorskiej piłki czasach stanowi wartość dodaną. Każdy! Nie należy pomijać zawodników, ujmować im znaczenia nawet jeśli w jakiś sposób odstają od grupy. Każdy z Twoich zawodników ma czuć, że jest ważny, nawet jeśli przez większość sezonu nie podnosi się z ławki.

Drużyna opierać się powinna na wzajemnym szacunku. Nie oczekuj, że piłkarze będą Cię szanować, jeśli Ty nie będziesz szanował ich. A pamiętaj, że na szacunek trzeba sobie ciężko zapracować.

Kolejną kwestią już wcześniej wspomnianą jest wspólny cel. Wiadomo, że ważne jest wygrywanie, awanse, jak najwyższe miejsce w tabeli – temu nie zaprzeczę. Ale cel to także pokazanie charakteru, kiedy wygywacie przegrane zdawałoby się mecze, kiedy po niepowodzeniach i serii porażek potraficie się odbić od dna i pucować kolejnych rywali, czy kiedy sięgacie po 3 punkty w osłabionym składzie. To są małe rzeczy, które budują ducha drużyny 👍

Na koniec integracja. To niezwykle ważna rzecz w kontekście piłki amatorskiej. Zintegrowany zespołó, to dobry zespół. Jestem zwolennikiem pomeczowych grillów, czy wspólnego wyjścia na piwko. To nie jest szerzenie patologii, ale spajanie chłopaków, ich integrowanie ze sobą, oswajanie i nauka zachowań i charakterów kolegów. Jeśli w grę wchodzi kasa za mecze, wygląda to nieco inaczej, ale jeśli Twoja drużyna gra za darmo, rób wszystko, aby jak najczęściej zawodnicy się ze sobą spotykali. Niech zabierają na mecze żony, dziewczyny, dzieci. To też ważne, aby i ich partnerki wiedziały jak wygląda granie od tej drugiej strony.

Drużyna

Nigdy nie można stawiać dobra poszczególnych zawodników ponad dobro drużyny. Inteligenty i oddany sprawie piłkarz to zrozumie i się dostosuje, z resztą będziesz miał przeprawę. W niższych ligach dwóch, trzech wyróżniających się piłkarzy zrobi Ci na tyle dużą różnicę, że możesz seryjnie wygrywać mecze. Chwała im za to. Muszą oni jednak wiedzieć, że choćby strzelili 100 bramek, lub obronili 100 karnych, to w pojedynkę na boisku nie znaczą nic. Piłka nożna to taki sport, gdzie jednocześnie w koszulkach jednego koloru biega 11 piłkarzy i każdy dąży do tego samego. Nie ujmuj nic najlepszym, chwal ich i doceniaj. Pilnuj jednak, aby sodówka nie uderzyła im do głowy, bo wygrywa i przegrywa drużyna.

Człowiek orkiestra

Podejmując się pracy trenera w zespole amatorskim musisz być gotowy na wszystko. Chcesz tylko trenować i prowadzić drużynę w meczach? Proszę bardzo. Wiedz jednak, że na palcach jednej ręki policzysz drużyny w lidze, gdzie do dyspozycji masz kierownika drużyny, który wypisze protokół i policzy kartki, gospodarza stadiony, który wyrysuje linie i powiesi siatki na bramkach, czy asystenta (co?), który poprowadzi rozgrzewkę, czy trening. Bez podstawowej wiedzy i instynktu samozachwawczego ciężko będzie o zrobienie kariery.

Fajnie, jeśli trener wcześniej liźnie innych obowiązków będąc zawodnikiem, czy działaczem. Wtedy wie, na czym to wszystko polega i czego się spodziewać. W przeciwnym razie albo dostosujesz się, albo giniesz. Amatorska piłka to ciężki kawał chleba tak z perspektywy działacza, jak i szkoleniowca.

Mam nadzieję, że ten post pomoże spojrzeć przyszłym trenerom na wybrany „zawód” z nieco innej perspektywy. To piękna i bardzo satysfakcjonująca praca, która jednak wymaga poświęceń i ciągłego dostosowywania się do zaistniałych sytuacji. Najważniejsze to nie zniechęcać się, robić swoje i starać się, aby to co robicie, było zrobione dobrze.

1 Komentarz

  1. Prosto w punkt. Brawo 👍

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*