Zamczysko Mrukowa straciło prezesa

Tego postu nie zrozumie ten, kto nigdy nie pracował na rzecz klubu. Chwała wszystkim działaczom, dzięki którym kluby i klubiki funkcjonują.

Wczoraj gruchnęła informacja o tym, że z funkcji prezesa Mrukowej zrezygnował Tomasz Ropa. W tego newsa trudno uwierzyć, a jednak za pośrednictwem strony internetowej potwierdził ją sam prezes.

Tomka znam osobiście i wiem, że ta decyzja nie była dla niego łatwa. Kiedy byłem prezesem Wisłoki dużo razem dyskutowaliśmy o funkcjonowaniu naszych klubów, przeprowadzaliśmy transfery, doradzaliśmy sobie. Prezes był odpowiednią osobą na właściwym miejscu.
O pobudkach, którymi się kierował dużo się mówi, ale to tak na prawdę nie nasza sprawa. Fakt jest taki, że beniaminek A klasy stracił bardzo dużo. Ta drużyna już ma to do siebie, że na jej czele stoją ludzie bardzo wyraziści i tacy, którzy daliby się pokroić za Zamczysko. Taką osobą jest Tomasz. Według mnie to dzięki byłemu prezesowi Mrukowa jest teraz w tym miejscu w którym jest. Poskładał drużynę do kupy i zdołał wprowadzić ją ponownie do A klasy. On tego bardzo chciał, a chcieć to móc.

Co teraz z Mrukową, która jest rewelacją rozgrywek A klasy? Czy znajdzie się odważny, by sprostać wyzwaniu prowadzenia zespołu? Mam nadzieję, że tak bo szkoda by było stracić to, na co Mrukowa i jej były prezes tak ciężko pracowała.
Dlaczego piszę o Zamczysku? Bo to jeden z moich klubów. Tam grałem, tam mam znajomych i nigdy los tej drużyny nie będzie mi obojętny.

Ciężkie jest życie prezesa, o czym sam przez dwa lata pełnienia tego zaszczytnego stanowiska się przekonałem. Nigdy nie jest z górki. Zawsze pozostają ludzie którym jest za mało, którzy wymagają więcej, dla których szklanka zawsze jest do połowy pusta. I to nie złe wyniki, brak kasy, czy inne problemy natury organizacyjnej najbardziej dołują działaczy. To właśnie ci wyżej wymienieni ludzie podcinają skrzydła.
Bardzo łatwo jest też „rozpuścić” piłkarzy, którzy przy realiach dzisiejszego krośnieńskiego futbolu stają się bardzo roszczeniowi. Być może taki jest znak czasów. Być może tak ma być, ale czasami warto nie pytać co klub może dać tobie, a zapytać co ty możesz dać klubowi.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*